portret

portret

DLACZEGO

O tym, jak dać wolność, jednocześnie ucząc przywiązania.
O tym jak traktować dzieci jednakowo, by jednocześnie wiedziały, że są dla nas jedyne.
O tym jak mimo swojej niechęci, widzieć w ich rodzicach pozytywy.
O tym jak wykonując swoje zadania czasowo, dać pewność, że robimy to na całe życie.
Dlatego, by NASZE DZIECI, zrozumiały dlaczego.

Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu

06 września 2017

Ona Ona On

kiedy jest tak,
że już mniej być nie może
zjawiają się

Oni

Oni, wcześniej nieznani
Oni, których nigdy nie widziałam
Oni, których głosu nie znam
Oni, nie wiadomo czy starzy, czy młodzi

Oni
którzy dzięki dwóm godzinom rozmowy
którzy dzięki informacjom na fb
którzy dzięki ilustracjom

wprowadzają nowy ład
wiarę
kolejne pomysły
i
ziarenko chęci

Ona - kręci, nie tylko na rowerze, ale lokalnie, społecznie, dzieli jedzenie, dzieli pasje, angażuje pokolenia

Ona - "robi swoje", rozwia podaną nić i snuje plany, i składa we wzory i opowieści

On - rysuje tak, że nie sposób powiedzieć choćby słowo, bo żadne tego nie opisze


kiedy jest tak ...
zjawiają się
Oni

Oni - nawet o tym nie wiedzą
Ja - wiem, że są i co ze sobą przynoszą



On, czyli Grzegorz Ptak
On, czyli Grzegorz Ptak





02 września 2017

Wyzwanie jeszcze zagraniczne

Taki projekt do realizacji w najbliższym czasie rozpoczęłam.
Czas to pojęcie względne, a co dopiero najbliższy czas.
W moim wypadku może się on okazać całkiem długi, ale nie to jest ważne.
Ważna jest droga i planuje ją przejść.
Wykonanie nie jest doskonałe, ale doskonałość mnie męczy.
Uczę się, uczę się i jeszcze raz uczę.





Moje wykonanie:
szydełko – 4,0
przędza – Scheepjes – Stone Washed


kwadrat 1 x 3




17 sierpnia 2017

stare (?) drzewa

- starych drzew się nie przesadza -
jaka tajemnica
i jaka prawda
tkwi w tych słowach

czy tylko starych?

a co
z chorymi
poranionymi
słabymi
małymi

powinny zostać otoczone opieką w bezpiecznym miejscu
bezpieczne to w sytuacji naszych dzieci
takie
gdzie osiągnęły stabilizację
gdzie są osoby znaczące
gdzie zawiązłały znajomości i więzi
gdzie mają bezpieczną bazę

przeprowadzały się już tyle razy
ich życie to było -
coś na chwilę
ucieczka
niepewność
brak stabilności

zaczęły się leczyć i nabierać sił
wrastają w miejsce
czasem po raz pierwszy mają znajomych
przyjaznych sąsiadów
dom do którego mogą zaprosić kolegów
własny kąt
możliwość urządzenia go

wiedzą, że ten adres to adres pod którym zawsze ktoś na nich czeka
tak ich uczyłam
nie, nie uczyłam
to nie była nauka
to było coś co się wie, i już

czy powinno się przenosić
nie stare
ale jednak
słabe i poranione drzewa

a jeśli przenosić to jak
a jeśli przenosić to gdzie

mówią:
- to będa lepsze warunki
- to będzie więcej metrów
- to będzie szyte na miarę
- to będzie nowoczesne
- to będzie dostosowane

pytam:
- dla kogo lepsze
- liczy się ilość metrów, czy funkcjonalność
- kto podał tą miarę, czy to były dzieci, czy to byli praktycy
- czy o nowoczesności świadczy ilość łazienek, czy wykorzystanie wiedzy psychologicznej i pedagogicznej
- dostosowane do pokazywania, czy do działania

wątpie:
- czy nowy (niekoniecznie nowoczesny) hotel to dom

potrzebuję:
- pomocy w zrozumieniu, lub pomocy w działaniu
- wsparcia autorytetów które powiedzą głośno, że deinstytucjonalizacja to nie tylko zmiana nazwy, czy fakt prowadzenia (miejsca, ośrodka, placówki) przez rodzinę, że to duch, sposób działania, możliwość wspólnego bycia, dzielenia się, pomagania, ustępowania, decydowania, 
że to życie w warunkach które nie przytłoczą dziecka swoim przepychem i wielkością, 
że dzieci kiedyś wrócą do swoich skromnych domów i takiego skromnego życia też powinniśmy ich nauczyć ... 
a żeby tego nauczyć każdy kąt w naszym domu musi być funkcjonalny, dawać poczucie bezpieczeństwa, możliwość ... 

mogę o tym opowiedzieć
ktoś chętny do słuchania?