portret
DLACZEGO
O tym, jak dać wolność, jednocześnie ucząc przywiązania.
O tym jak traktować dzieci jednakowo, by jednocześnie wiedziały, że są dla nas jedyne.
O tym jak mimo swojej niechęci, widzieć w ich rodzicach pozytywy.
O tym jak wykonując swoje zadania czasowo, dać pewność, że robimy to na całe życie.
Dlatego, by NASZE DZIECI, zrozumiały dlaczego.
Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu
14 lutego 2016
25 stycznia 2016
pomiędzy brawurą, a tchórzostwem
pomiędzy
brawurą, a tchórzostwem,
jest
wiedza o tym,
czego
się bać trzeba, a czego nie.
odwaga
czyja
dzieci
dorosłych
dziewczyn
chłopaków
męża
ojca
żony
matki
rodziny
biologicznej
rodziny
zastępczej
sąsiadów
znajomych
przyjaciół
sądu
pracownika
socjalnego
policji
lekarza
wychowawcy
...
o
której napisać
czy
któraś jest ważniejsza
czy
któraś bardziej potrzebna
czy
któraś pierwsza
słyszę
-
trzeba mieć odwagę, żeby zajmować się „obcymi” dziećmi
myślę
-
taka decyzja
-
takie predyspozycje
-
taki sposób życia
-
takie możliwości
nie
można tego nie wykorzystać
Myśl
o odwadze nadchodzi wtedy, gdy myślę o dzieciach własnych.
Czy
mam prawo narażać je na ekstremalne doznania, szybkie dorastanie,
słuchanie informacji o przemocy, ograniczoną ilość mojego czasu
dla nich.
Wtedy
myślę – brawura.
Myśl
o odwadze nadchodzi wtedy, gdy myślę o dzieciach powierzonych.
Czy
miałabym prawo wiedząc o swoich predyspozycjach i możliwościach
nie zostać opiekunem zastępczym.
Wtedy
myślę – tchórzostwo.
Każdego
dnia stoję na środku.
Przechylam
się jak na równoważni
to
w jedną
to
w drugą stronę.
By
ten stan utrzymać, nie mogę być sama.
I
nie jestem.
Mam
wsparcie
męża
dzieci
dorosłych
dziewczyn
chłopaków
rodziny
biologicznej
rodziny
zastępczej
sąsiadów
znajomych
przyjaciół
sądu
pracownika
socjalnego
policji
lekarza
wychowawcy
…
to
co robię – to moja decyzja, moja praca, moja odwaga
to
co robię – to współdziałanie moich najbliższych
to
co robię – to wsparcie znawców, wielu profesjonalistów
od
kilku dni „odwaga” - to kobieta
żona
matka
przyjaciółka
przyjmująca
pod swój dach
powierzająca
pod opiekę swoje własne małe dzieci
młodej
dziewczynie po przejściach
rozmawianie
z nią
bycie
przy niej
wspólne
szukanie odpowiedzi
od
kilku dni „odwaga” - to kobieta
Odwaga
nie polega na nieodczuwaniu strachu,ale na umiejętności działania
mimo niego. /S. Brown/
dziękuję
tym, którzy tę umiejętność mają i pożytkują w kontakcie z
nami -
dziećmi
dorosłymi
żonami
matkami
mężami
ojcami
dziewczynami
chłopakami
rodzinami
biologicznymi
rodzinami
zastępczymi
sąsiadami
znajomymi
...
www.facebook.com/events/1683088741909560/
wyzwanie literackie
12 opowieści
styczeń - odwaga
18 stycznia 2016
moral hazard
500+ na każdym
kroku.
Staram się zbytnio o
tym nie myśleć.
Dlaczego?
Pewnie dlatego, że
pod prąd.
Że niepopularnie,
choć tu nie o popularność, a już tym bardziej o popularność
mojego myślenia chodzi.
Na początek
anegdota domowa.
Dziewczę lat 17
zdegustowane mówi. O co chodzi z tym 500+, że każdy ma mieć tyle
dzieci. I pierwsza myśl która się u mnie pojawia – to chyba
byłoby prostsze do realizacji, niż to obiecywane 500 zł na każde
dziecko.
Pomału
okazuje się, że każde nie jest każde i nie każde otrzyma.
Należę do tej
części społeczeństwa ( mam nadzieje, że jest to zbiór który
posiada więcej niż jeden element) która uważa, że nie 500 na
dziecko, ale żłobki, przedszkola itp.
Kombinuję, nie
znając się na gospodarce i ekonomii:
- że murarz,
fliziarz i elektryk,
- że panie
przedszkolanki, panowie od rytmiki, plastyki, religii i języków
obcych,
- że kucharz,
księgowy i ogrodnik
- że rolnik i
producentów żywności,
- że elektrownie,
gazownie i wodociągi,
- że wykładowcy w
szkołach i na uniwersytetach, bo ktoś tą obsługę musiałby
wyedukować,
- że producenci
zabawek i przyborów dydaktycznych, producenci odzieży i obuwia,
- że transport
miejski trzeba jakoś dojechać
mieliby pracę,
gospodarka by się kręciła, a ludziom żyło dostatniej.
Do pracy mogliby
chodzić też rodzice, nie martwiąc się o swoje dziecko.
Zarobione pieniądze
nie przeznaczaliby w całości na zatrudnioną na czarno nianię,
tylko na opłaty w przedszkolu.
A nadwyżki na
inwestycję.
Bo
dziecko to inwestycja.
Tak
nie będzie.
Będzie
za to 500 zł na każde, nie każde dziecko.
Swoją
drogą dlaczego + ?
To
sugeruje, że ponad 500.
No
ale nie będę zajmować się drobiazgiem. Cóż znaczy taki mały +
w porównaniu z inwestycją.
Tak
nie będzie.
Program
miał wspierać, ubogacać rodziny biologiczne, żeby było je stać
na inwestycje jaką
dziecko jest.
Przyznaję,
że przypominając sobie nagonkę, jak to dzieci z biedy, do tej
wrednej pieczy zastępczej się zabiera, pomyślałam, super, 500+,
przynajmniej w niektórych rodzinach podniesie standard. Będzie
można powiedzieć, że to jakiś elemencik w rozwiązaniu problemu,
zabierania dzieci z biedy. Wprawdzie ja takich nie znam, ale cóż,
nie znam całej Polski, pewnie gdzieś się trafiły takie przypadki.
Lepiej przeciwdziałać.
Tak
nie będzie.
Pojawiły
się propozycje, chyba już zaakceptowane, że 500 również na
dzieci w rodzinnej pieczy zastępczej.
To
ja tak delikatnie zapytam, wzmacniamy biologiczne, czy zastępcze.
Wiem,
wiem. Zaraz będzie larum, że do własnego gniazda itp.
Nie
do końca.
Uważam,
że wsparcie dla pieczy zastępczej też powinno być, ale to inna
ustaw, inny program, inny pomysł.
Zostawmy
500+ rodzinom biologicznym.
albo
Wróćmy
do początku.
500
zł na KAŻDE dziecko.
Pani
BS mówiła, że to nie 500 zł dla rodziny, to 500 zł to inwestycja
w rozwój.
Jakim
prawem, dzieli się dzieci, na te w które inwestować
się będzie i te które nie zasługują na inwestycję,
bo urodziły się pierwsze, bo za szybko ich rodzeństwo osiągnęło
pełnoletniość,
bo ktoś skierował je do instytucji, a nie do rodziny zastępczej
...
Każde,
oznacza każde, a nie wybrane.
Tak
jak białe jest białe, a nie czarne.
Tak
jak słodkie jest słodkie, a nie kwaśne.
Tak
jak okrągłe jest okrągłe, a nie kwadratowe.
Każde dziecko – bez względu na to czy ma, czy też nie:kręcone włosy, czy zadarty nos, zdrowie, pełną rodzinę, dom na wsi, umiejętność pływania
ma prawo być inwestycją.
Na
nic pomysły, kontroli wydatków, zakładania osobnych kont, zakupów
tylko w wyznaczonych sklepach i wyznaczonych produktów. Polak
potrafi i jeśli zechce, przejdzie systemowi zabezpieczeń przez
rozum. Nie nauczy to oszczędnego gospodarowania groszem. Trzeba będzie
kupować tam, gdzie trzeba, a nie tam gdzie bardziej ekonomicznie.
Nie wspomoże to inwestycji, bo czasem chodzi o to by kupić bułkę i
mleko, a czasem by zapłacić za lekcje baletu.
moral
hazard - pokusa
nadużycia - teza mówiąca o tym, że
podmiot chroniony przed
ryzykiem
może
zachowywać się
inaczej, niż gdyby był w pełni eksponowany na
ryzyko.
Rozdawanie
pieniądze na kolejne dzieci w rodzinie, doprowadzi
do sytuacji, że
rodzice mając takie zabezpieczenie finansowe,
nie będą poszukiwać
rozwiązań, nie będą podejmować innych
działań związanych z
pozyskiwaniem pieniędzy, co prowadzi do stagnacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
